Cześć wszystkim! Jakieś dwa tygodnie temu wyliniał mi ptasznik. Jest już dosyć spory będzie już w stadium l8-9. Po wylince wszystko było super, przeszedł się nawet po terrarium nic mu nie dolegało. Przez następny tydzień go nie widziałem i stwierdziłem że zawsze pokazywał się chociaż na chwilę. Postanowiłem to sprawdzić świecąc latarka do pojemnika i bum. Leży nogi skulone pod siebie. Pierwsza myśl trup, ale nie! Rusza się, reaguje na dmuchanie. Zrobiłem mu pojemnik z chusteczkami.o czego zmierzam.. Pająk siedzi w nim już prawie tydzień dokładnie 6 dni i nie padł! Z tego co wiem objaw podkulania odnóży trwa dwa dni i mamy trupa... Teraz tak. Sprawdziłem czy jest zaczopowany- miał odchody pod sobą więc dokładnie je wymyłem silniejszym strumieniem wody ze strzykawki. Wygląda że już nic mu tam nie zalega. Wilgotność była super zawsze, nic mu nie dolegało nigdy zawsze jadł i był szybki i płochliwy. Zaczopowanie wpadło mi do głowy po tym że nie maleje mu odwłok. Jeść mu nie dawałem. Pić daje mu że strzykawki parę kropel prosto na chelicery. Jest jakaś szansa dla niego? Jest sens go utrzymywać przy życiu? Czy to tylko męka? Długo już walczy i sam nie wiem. Miał ktoś tak długi okres podkulania odnóży? Próbowałem go postawić na nogi pęseta, chwilę się trzymał na prostych nogach, ale po czasie zawsze przysiadał na podkulone odnóża. Obecnie jest w ciemnym pomieszczeniu dogrzewam go w okolice 28 stopni czasem wiecej. Rusza się sam w nocy zmienia położenie. Zaobserwowałem że jest w stanie nawet sam podnosić się ku górze jednak nie na tyle by się rozprostować. To chyba wszystko, co wiem. Pozdrawiam!