Cześć!
Nie jestem pewna, czy to dobry dział, ale stwierdziłam, że dosyć oddaje sytuację, o jaką mi chodzi, a mianowicie dziwne zachowanie niektórych moich podopiecznych.
Mam 15 ptaszników oraz karaczany tureckie, do niedawna nie było żadnych problemów, wszystko ładnie rosło, jadło na potęgę, wszystko cacy. Ale niedawno zauważyłam, że coś jest nie tak z moją Sericopelmą. To prawdopodobnie młoda samiczka, niespełna 5cm DC, od bodajże października siedzi sobie w terrarium 30x30x30cm. Nie było żadnych problemów - łaziła, kopała, miała ogromne tunele, zajmujące praktycznie połowę terrarium. Ale od niedawna (jakieś może 2 tygodnie temu?) zaczęła się strasznie dziwnie zachowywać. W dzień wszystko jest w porządku, natomiast gdy tylko przyjdą pory późniejsze (tj. około 22-23), to zaczyna świrować. Biega, obija się wręcz o ściany terrarium, próbuje się wspinać po szybie w panice, jak najdalej od tylnej ścianki. Miała moment, gdy zaczynała łazić po suficie terrarium - nie pamiętam, czy to było już jak świrowała, czy przed tym, ale łaziła, raz chyba spadła na swój tunel, bo jest zawalony. Od tamtej pory to zachowanie się nasiliło/zaczęło, a przynajmniej jest bardziej widoczne.
Tak samo wygląda sytuacja z karaczanami - o tej godzinie, razem z nią, zaczyna się masowa panika i zdają się chcieć uciekać jak najdalej od tylnej ścianki, tratując się nawzajem i piszcząc, ale tylko część, nie wszystkie.
Nie jest to kwestia temperatury - karaczanów nie docieplam, u Sericopelmy temperatura stała ok. 28 stopni ze spadkami później w nocy. Nie ma opcji, by coś je płoszyło - jestem sama w pokoju, mieszkam w domu jednorodzinnym, za ścianą, przy której stoją, nie ma nic, co by powodowało jakiekolwiek wibracje. Nic nie hałasuje, są z dala od wszystkiego w cichym, spokojnym kącie. Nic się nie dzieje, nawet ja nie chodzę po pokoju, a one po prostu zaczynają tę swoją panikę, praktycznie codziennie. Dodam, że dzieje się to tylko i wyłącznie z Sericopelmą (Nhandu w terrarium obok miewa się świetnie i dalej odgrywa rolę żywego kamienia), zaś u karaczanów jedynie część panikuje, reszta spokojnie siedzi na swoich kawałkach kory.
W czym może tkwić problem? Gdyby problem był tylko u Sericopelmy, podejrzewałabym, że gdy spadła, mogła sobie coś uszkodzić i mieć jakiś problem neurologiczny, ale sytuacja wygląda identycznie u karaczanów, zachowują się tak samo, i to nie pojedyńcze sztuki, a dobra pięćdziesiątka.
Więc, ponownie - jak myślicie? Co może być przyczyną? Martwi mnie to, biedna jest strasznie zestresowana, siedzi zazwyczaj wciśnięta w kąt i już cała wyczesana, a nawet nic się nie dzieje... Ale z kolei czasami po prostu zachowuje się normalnie, chodzi po terrarium, nie kuli się. A potem znów nastaje noc i robi to. Ktoś się z tym wcześniej spotkał?