Witam
Nie bylo mnie troche w domu... wiadomo wakacje.. przed wyjazdem zapewnilem spora wilgotnosc dla swojej lividki, dzis wrocilem myslalem ze moze jest juz kokon, bo kilka miesiecy temu dopuszczalem... okazalo sie ze lividum wyliniala i jest w oplakanym stanie, cale jej cialo jest miekkie jak gabka a odwlok jest mocno zagrzybiały z powodu gnijacej wylinki.., stracila 1 konczyne. Przelozylem ja do 2 pojemnika z recznikiem papierowym. Nie wiem czy przezyje ale chce cos zrobic z tym grzybem na jej odwloku. Problem w tym ze jest strasznie agresywna i szybka. Ma ktos jakis sprawdzony sposob przy zdejmowaniu starej wylinki lub tak jak w moim przypadku grzyba, zeby nikt na tym nie ucierpial i cala operacja przebiegla pomyslnie.. bo nie chce jej wsadzac do lodowki zeby ochlonela...
Prosze o konkretne wypowiedzi, nie od cowboyi klawiastury tylko od kompetentnych ludzi.